Przejdź do głównej zawartości

"Frenemy" Lauren Price



„Frenemy” Lauren Price to książka, której bardzo potrzebowałam - lekkiej, wciągającej młodzieżówki, przy której nie będę patrzeć na zegarek i wzdychać. Szybko się ją czytało, a sama fabuła naprawdę mnie wciągnęła. Bardzo chciałam wiedzieć jak skończy się wyznanie prawdy głównemu bohaterowi i czy w ogóle do tego dojdzie 🙆 Właśnie to napięcie wokół tej relacji najbardziej trzymało mnie przy książce. Nie będę się zastanawiać jak prawdopodobne były sytuacje zawarte w książce, ale bez researchu nawet mi się wszystko posklejało, więc skupiłam się tylko na czytaniu 🤣 

Do tego za ważną informację uważam to, że autorka zaczęła pisać tę książkę, gdy miała piętnaście lat, więc z moich ciężkich obliczeń wychodzi, że było to jakoś 14 lat temu 😬 Poczułam lekką nostalgię. Przypomnijcie sobie jakie młodzieżówki były popularne chociażby 10 lat temu. 

Bohaterowie byli naprawdę zabawni, momentami aż trochę żenująco nastoletni, ale właśnie to miało swój urok. Dialogi i przekomarzanki między nimi dawały taki typowy klimat młodzieżówki, przy której się jednocześnie uśmiechacie i przewracacie oczami. Autorka starała się zrobić z Chase'a bad boya, ale i miękką kluchę, co nawet jej się udało. Podobało mi się też to, że jego twistem nie było pochodzenie z patologicznej rodziny, tylko coś całkiem innego. Przez to stał się postacią, której się kibicuje, a relacja między nim a Eriką była słodka i przyjemna do śledzenia.

Doceniam to, że książka nie próbowała na siłę być „ambitna”. To historia nastawiona bardziej na emocje, szkolny klimat i relacje niż na jakieś ciężkie tematy i dzięki temu idealnie nadaje się na reset po cięższym dniu. Nawet jeśli czasami bywa trochę cringowa albo niektóre decyzje bohaterów były nielogiczne, to zdążało mi się machnąć ręką. Ogólnie bardzo często to robię przy czytaniu, bo przypominam sobie swoje decyzje życiowe i te ich już nie wydają się takie tragiczne 🤣 
To nie jest książka, która zostanie w głowie na zawsze, ale zdecydowanie jest jedną z tych, przy których można się dobrze bawić i po prostu odpocząć, a z racji tego, że czegoś takiego potrzebowałam to jestem zadowolona o Wam również ją polecam, jeśli potrzebujecie czegoś luźnego ❤️ 

współpraca recenzencka 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Podsumowanie sierpnia 2024

hej hej, to był bardzo intensywny miesiąc, który odbił się na moim wyniku książkowym. W porównaniu z poprzednimi miesiącami przeczytałam tylko 7 książek, ale ogólnie uważam, że to AŻ 7 książek. Pobieżnie je dzisiaj wam przedstawię. Na pierwszy ogień leci "100 dni słońca", o której napisałam recenzję, którą możecie przeczytaj tutaj . Nadal bardzo polecam ⭐ Później przeczytalam "Barwę ciszy", która czekała milion lat na półce. Zaczęłam pisać do niej recenzję, jednak nie udało mi się jej skończyć. Może za niedługo. Ogólnie rzecz biorąc nawet mi się podobała, bo dałam jej 3/5⭐. Było ciężko mi się wkręcić, ale później już trzymała w napięciu i się wkręciłam. Polecam, gdy macie ochotę na thriller z silnymi bohaterami ;) Dalej wleciał całkiem przyjemny romans, tym razem nie young adult. Raczej podchodzę do takich z rezerwą, niezbyt lubię czytać o matkach i żonach ze średnim życiem, które zdradzają/są zdradzane i pojawia się mega gorący romans, który zamyka im klapki na ocz...

"Eksplozja na trzy serca" Flash Bang Meghan March

Hej hej,  "Eksplozja na trzy serca" to moja pierwsza okazja do zapoznania się z twórczością autorki. Zdecydowanie nie skupiłam się na opisie i wątek apokalipsy mnie zaskoczył. Mimo wszystko bardziej nie plus niż na minus, bo poczułam, że może być to coś innego. Niestety jak dla mnie autorka średnio sobie poradziła z poprowadzeniem akcji. Miałam wrażenie, że autorka po prostu wybrała sobie inne tło, które jako tako próbowała nakreślić, ale bez żadnej głębi i wsadziła do niej sceny erotyczne, bo wiadomo, że takie się sprzedają. Trochę szkoda, bo czuć zmarnowany potencjał. Porzucony wątek o uratowanej kobiecie z traumą, no bo w sumie nie chciała ona spędzać czasu z Rowan, czyli główną bohaterką, więc sobie po prostu była gdzieś tam w tle. Rowan w sumie też została porwana, ale obeszło się bez jakiejś głębi w tych wydarzeniach. Ogólnie cała książka była dość prosta i płytka, na jeden raz i raczej nie zapadnie w pamięć.  Nie będę się czepiać określeń podczas stosunku, bo jest to t...

#8 Recenzja "Podpalaczka" Stephen King

Hejo! Stephen King po raz drugi! Za niedługo pewnie będzie trzeci... Autor: Stephen King Tytuł polski: Podpalaczka Tytuł oryginału: Firestarter Wydawnictwo: Albatros Liczba stron: 510 Fabuła : Charlie McGee jest z pozoru zwykłym dzieckiem. Ucieleśnienie marzeń matki i ojca, ale jednocześnie ich największy koszmar. Mimo, że to, co działo się z rodzicami kilka lat wcześniej, nie powinno mieć związku z Charlie, w tym przypadku jest inaczej. Na wskutek eksperymentu tzw. "Próba Sześć", którego poddali się jej rodzice, dziewczynka została obdarzona zdolnością pirokinezy, za pomocą której potrafiła rozniecać ogień samą myślą. Charlie jest poszukiwana przez różne służby, tylko po to, żeby móc przeprowadzić na niej eksperymenty. Co się stanie z kilkuletnią dziewczynką, która ma problemy z kontrolowaniem swojej mocy? Czy ojcu uda się ją uchronić? Moja opinia: Nie wiem, dlaczego tak długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki. Wiadomo, o Kingu już pisałam w ...