Przejdź do głównej zawartości

"Historyczne bzdury o średniowieczu" Anna Zielińska

Są takie książki, po których człowiek odkłada je na półkę z myślą: „Dlaczego historia w szkole nie była przedstawiana właśnie w taki sposób?”. 



„Historyczne bzdury o średniowieczu” zdecydowanie do nich należy. Anna Zielińska udowadnia, że o historii można opowiadać lekko, z humorem i jednocześnie bardzo rzetelnie. Zamiast suchego wykładu dostajemy fascynującą podróż przez średniowiecze, podczas której autorka rozprawia się z mitami, w które wiele osób nadal wierzy.

To, co najbardziej mnie zachwyciło, to styl pisania. Autorka bawi się językiem, nie boi się zabawnych porównań do współczesności i dzięki temu nawet tematy, które mogłyby wydawać się trudne lub nudne, stają się niezwykle przystępne. Kilka razy złapałam się na tym, że uśmiecham się podczas czytania, bo sposób, w jaki tłumaczy pewne zagadnienia, jest po prostu genialny. Humor nie jest tu jednak celem samym w sobie – świetnie pomaga zrozumieć opisywane wydarzenia i zapamiętać wiele ciekawostek.

Bardzo podobało mi się również to, że książka nie próbuje na siłę szokować. Zamiast powielać popularne stereotypy o „brudnym i zacofanym średniowieczu”, pokazuje, jak naprawdę wyglądało życie ludzi tamtej epoki. Dowiadujemy się sporo o codzienności, zwyczajach, medycynie, higienie czy relacjach społecznych, a wszystko podane jest w sposób lekki i angażujący.

To jedna z tych pozycji, przy których naprawdę czuć pasję autorki do tematu. Widać, że zależy jej nie tylko na przekazaniu wiedzy, ale też na tym, żeby czytelnik dobrze się bawił. Dzięki temu kolejne rozdziały czyta się z ogromną ciekawością i trudno poprzestać na jednym. (a to u mnie, wbrew pozorom, nie jest takie proste) 

Jeśli lubicie literaturę popularnonaukową albo dopiero chcecie przekonać się, że historia wcale nie musi być nudna, to „Historyczne bzdury o średniowieczu” będzie świetnym wyborem. To książka, która uczy, bawi i zostawia czytelnika z masą nowych informacji oraz ochotą, by sięgnąć po kolejne publikacje w podobnym klimacie. Dla mnie była to naprawdę świetna lektura i z przyjemnością polecę ją każdemu, kto chce spojrzeć na średniowiecze z zupełnie innej perspektywy.

współpraca recenzencka 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Podsumowanie sierpnia 2024

hej hej, to był bardzo intensywny miesiąc, który odbił się na moim wyniku książkowym. W porównaniu z poprzednimi miesiącami przeczytałam tylko 7 książek, ale ogólnie uważam, że to AŻ 7 książek. Pobieżnie je dzisiaj wam przedstawię. Na pierwszy ogień leci "100 dni słońca", o której napisałam recenzję, którą możecie przeczytaj tutaj . Nadal bardzo polecam ⭐ Później przeczytalam "Barwę ciszy", która czekała milion lat na półce. Zaczęłam pisać do niej recenzję, jednak nie udało mi się jej skończyć. Może za niedługo. Ogólnie rzecz biorąc nawet mi się podobała, bo dałam jej 3/5⭐. Było ciężko mi się wkręcić, ale później już trzymała w napięciu i się wkręciłam. Polecam, gdy macie ochotę na thriller z silnymi bohaterami ;) Dalej wleciał całkiem przyjemny romans, tym razem nie young adult. Raczej podchodzę do takich z rezerwą, niezbyt lubię czytać o matkach i żonach ze średnim życiem, które zdradzają/są zdradzane i pojawia się mega gorący romans, który zamyka im klapki na ocz...

"Eksplozja na trzy serca" Flash Bang Meghan March

Hej hej,  "Eksplozja na trzy serca" to moja pierwsza okazja do zapoznania się z twórczością autorki. Zdecydowanie nie skupiłam się na opisie i wątek apokalipsy mnie zaskoczył. Mimo wszystko bardziej nie plus niż na minus, bo poczułam, że może być to coś innego. Niestety jak dla mnie autorka średnio sobie poradziła z poprowadzeniem akcji. Miałam wrażenie, że autorka po prostu wybrała sobie inne tło, które jako tako próbowała nakreślić, ale bez żadnej głębi i wsadziła do niej sceny erotyczne, bo wiadomo, że takie się sprzedają. Trochę szkoda, bo czuć zmarnowany potencjał. Porzucony wątek o uratowanej kobiecie z traumą, no bo w sumie nie chciała ona spędzać czasu z Rowan, czyli główną bohaterką, więc sobie po prostu była gdzieś tam w tle. Rowan w sumie też została porwana, ale obeszło się bez jakiejś głębi w tych wydarzeniach. Ogólnie cała książka była dość prosta i płytka, na jeden raz i raczej nie zapadnie w pamięć.  Nie będę się czepiać określeń podczas stosunku, bo jest to t...

#8 Recenzja "Podpalaczka" Stephen King

Hejo! Stephen King po raz drugi! Za niedługo pewnie będzie trzeci... Autor: Stephen King Tytuł polski: Podpalaczka Tytuł oryginału: Firestarter Wydawnictwo: Albatros Liczba stron: 510 Fabuła : Charlie McGee jest z pozoru zwykłym dzieckiem. Ucieleśnienie marzeń matki i ojca, ale jednocześnie ich największy koszmar. Mimo, że to, co działo się z rodzicami kilka lat wcześniej, nie powinno mieć związku z Charlie, w tym przypadku jest inaczej. Na wskutek eksperymentu tzw. "Próba Sześć", którego poddali się jej rodzice, dziewczynka została obdarzona zdolnością pirokinezy, za pomocą której potrafiła rozniecać ogień samą myślą. Charlie jest poszukiwana przez różne służby, tylko po to, żeby móc przeprowadzić na niej eksperymenty. Co się stanie z kilkuletnią dziewczynką, która ma problemy z kontrolowaniem swojej mocy? Czy ojcu uda się ją uchronić? Moja opinia: Nie wiem, dlaczego tak długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki. Wiadomo, o Kingu już pisałam w ...